ROZMOWY O PRZEBUDZENIU #5 Mówimy tym samym językiem… a jednak nie rozumiemy się
Czasami rozmawiamy z drugim człowiekiem i mamy wrażenie:
„Przecież mówię bardzo jasno. Dlaczego on mnie nie rozumie?”
Powtarzamy.
Tłumaczymy inaczej.
Dodajemy kolejne argumenty.
A druga osoba patrzy na nas i nadal słyszy coś zupełnie innego niż to, co próbujemy jej przekazać.
I czasami wcale nie chodzi o to, że ktoś nie słucha.
Może słuchać bardzo uważnie.
Może rozumieć każde wypowiadane przez nas słowo.
A mimo wszystko…
może nadawać tym słowom zupełnie inne znaczenie.
Bo każde słowo, które słyszymy, przechodzi przez nas.
Przez nasze doświadczenia.
Przekonania.
Emocje.
Wartości.
Wspomnienia.
Skojarzenia.
Przez wszystko, czego nauczyliśmy się o sobie i świecie.
I przez poziom świadomości, z którego aktualnie ten świat postrzegamy.
Dlatego czasami wydaje nam się, że rozmawiamy o tym samym…
a tak naprawdę każde z nas rozmawia o czymś zupełnie innym.
Niedawno podczas rozmowy użyłam słowa:
STABILIZACJA
Dla mnie to słowo ma bardzo konkretne znaczenie.
Stabilizacja to przede wszystkim stan wewnętrzny.
Spokój.
Zaufanie.
Poczucie bezpieczeństwa.
Wewnętrzne osadzenie.
Stabilność energetyczna.
Poczucie, że niezależnie od tego, co dzieje się wokół mnie, mam w sobie miejsce, do którego mogę wrócić.
To również stabilny przepływ.
Obfitość.
Pieniądze, które mogą przychodzić bez ciągłego napięcia, walki i lęku o jutro.
Życie, w którym jest przestrzeń na działanie, ale jest również lekkość.
I nagle podczas tej rozmowy zorientowałam się, że dla mojego rozmówcy słowo „stabilizacja” oznacza niemal coś przeciwnego.
Stabilizacja kojarzyła jemu się z etatem.
Osiem godzin dziennie.
Ciężką pracą.
Niewielkim wynagrodzeniem.
Regulaminem.
Kontrolą.
„Batem nad głową”.
Życiem, w którym ktoś mówi, o której trzeba przyjść, co zrobić i kiedy można wyjść.
I pomyślałam:
Jak niezwykłe jest to, że możemy wypowiedzieć dokładnie to samo słowo i zobaczyć dwa zupełnie różne światy.
Ja mówię:
„stabilizacja”
i czuję spokój.
Ktoś inny słyszy:
„stabilizacja”
i czuje ograniczenie.
To samo słowo.
A pod nim zupełnie inne doświadczenie.
I takich słów mamy setki.
Bliskość.
Miłość.
Bezpieczeństwo.
Wolność.
Sukces.
Pieniądze.
Rodzina.
Praca.
Odpowiedzialność.
Związek.
Rozwój.
Duchowość.
Obfitość.
Spokój.
Wydaje nam się, że wiemy, co one oznaczają.
Ale tak naprawdę wiemy przede wszystkim, co oznaczają dla NAS.
A drugi człowiek może mieć pod tym samym słowem zupełnie inną historię.
Wyobraź sobie dwie osoby, które mówią:
„Potrzebuję bliskości.”
Jedna z nich może mieć na myśli:
„Chcę z Tobą rozmawiać.”
„Chcę opowiadać Ci, co czuję.”
„Chcę spędzać z Tobą dużo czasu.”
„Chcę dotyku, czułości, obecności.”
A druga mówiąc:
„Ja też potrzebuję bliskości”
może myśleć:
„Chcę wiedzieć, że jesteś.”
„Chcę Ci ufać.”
„Chcę mieć z Tobą głęboką więź, ale potrzebuję również własnej przestrzeni.”
Oboje mówią:
BLISKOŚĆ.
Oboje mogą mieć ją wysoko w swoich wartościach.
A jednak jedno może po pewnym czasie powiedzieć:
„Ciebie ciągle nie ma.”
A drugie:
„Przecież jesteśmy blisko. Dlaczego ciągle chcesz ode mnie więcej?”
I zaczyna się konflikt.
Każde broni swojej prawdy.
Tylko że być może obie prawdy są prawdziwe.
Każda w świecie osoby, która ją wypowiada.
I właśnie dlatego tak wiele konfliktów nie zaczyna się od różnicy wartości czy intencji.
Zaczyna się od różnicy znaczeń.
Zakładamy, że skoro ktoś używa tego samego słowa co my, to rozumie je dokładnie tak samo.
A później jesteśmy rozczarowani.
„Przecież mówiłeś, że rodzina jest dla Ciebie najważniejsza.”
„Przecież powiedziałaś, że chcesz wolności.”
„Mówiłeś, że zależy Ci na bezpieczeństwie.”
„Powiedziałaś, że chcesz się rozwijać.”
Tak.
Tylko…
co dla niego oznacza rodzina?
Co dla niej oznacza wolność?
Co dla niego oznacza bezpieczeństwo?
Co dla niej oznacza rozwój?
Bo być może nigdy o to nie zapytaliśmy.
Ale jest tutaj jeszcze jedna warstwa.
Znacznie głębsza.
To coś, co od lat obserwuję podczas pracy z ludźmi i podczas uczenia kolejnych osób.
Czasami mówię komuś coś…
i widzę, że ta osoba mnie słucha.
Przyjmuje moje słowa.
Być może nawet mówi:
„Rozumiem.”
A później mija rok.
Czasami dwa lata.
I nagle słyszę:
„Aneta… teraz rozumiem, co wtedy do mnie mówiłaś.”
I zawsze jest to dla mnie niezwykle ciekawe.
Bo przecież słowa się nie zmieniły.
Ja mówiłam wtedy o tym samym.
Co więc się zmieniło?
Człowiek.
Na początku swojej drogi możemy słuchać o wewnętrznym spokoju…
ale rozumieć go jako brak problemów.
Możemy słuchać o zaufaniu do życia…
ale próbować zrozumieć je wyłącznie umysłem.
Możemy słuchać o stabilności…
i szukać jej tylko w świecie zewnętrznym.
Możemy słuchać o otwarciu serca…
ale znać miłość przede wszystkim jako emocję skierowaną do drugiego człowieka.
Możemy słuchać o sprawczości…
i kojarzyć ją z kontrolowaniem rzeczywistości.
I ktoś może nam tłumaczyć coś przez godzinę.
Ale my jesteśmy w stanie usłyszeć te słowa tylko poprzez miejsce, w którym aktualnie jesteśmy.
Bo trudno naprawdę zrozumieć doświadczenie, którego jeszcze w sobie nie znamy.
A później coś się zmienia.
Przechodzimy własne procesy.
Doświadczamy.
Uwalniamy.
Zaczynamy inaczej reagować.
Zmienia się sposób, w jaki patrzymy na siebie.
Na ludzi.
Na relacje.
Na życie.
I pewnego dnia pojawia się ten spokój, o którym ktoś mówił nam dwa lata wcześniej.
Nie jako definicja.
Nie jako piękne słowo.
Nie jako idea.
Jako doświadczenie.
I wtedy nagle:
„Aaaaa… więc O TYM mówiłaś.”
To samo słowo.
Ale zupełnie inne rozumienie.
Bo tym razem nie rozumiemy go już tylko umysłem.
Znamy je z własnego doświadczenia.
I właśnie dlatego świadomość tak bardzo zmienia sposób, w jaki postrzegamy świat.
Bo wraz ze zmianą nas samych zmieniają się znaczenia.
To, co kiedyś wydawało się zagrożeniem, może przestać nim być.
To, co kiedyś nazywaliśmy miłością, możemy zobaczyć zupełnie inaczej.
To, co kiedyś było dla nas bezpieczeństwem, może zacząć przypominać ograniczenie.
A coś, co kiedyś wydawało się ryzykiem, możemy zacząć doświadczać jako wolność.
Zmienia się człowiek.
I razem z nim zmienia się jego świat.
Dlatego coraz częściej zamiast zakładać:
„Wiem, co masz na myśli”
warto zapytać:
„A co to znaczy dla Ciebie?”
Co dla Ciebie oznacza bliskość?
Co oznacza bezpieczeństwo?
Co oznacza sukces?
Co oznacza stabilizacja?
Co oznacza wolność?
Co oznacza miłość?
I naprawdę posłuchać odpowiedzi.
Nie po to, żeby ją poprawić.
Nie po to, żeby przekonać drugiego człowieka do własnej definicji.
Tylko po to, żeby przez chwilę zobaczyć świat jego oczami.
Bo czasami dopiero wtedy odkrywamy, że problemem wcale nie było to, że się nie zgadzaliśmy.
My od początku rozmawialiśmy o dwóch różnych rzeczach.
A im głębiej poznajemy siebie, tym łatwiej zaczynamy również zauważać:
Co JA właściwie mam pod tym słowem?
Czy to naprawdę moje znaczenie?
Czy wyniosłam je z domu?
Czy pochodzi z wcześniejszych doświadczeń?
Czy jest związane z lękiem?
Z potrzebą bezpieczeństwa?
Z tym, czego kiedyś mi brakowało?
Czy nadal jest aktualne?
Czy może dzisiaj to samo słowo znaczy dla mnie już coś zupełnie innego?
I tutaj rozmowa z drugim człowiekiem zaczyna stawać się również…
rozmową z samym sobą.
Bo im bardziej świadomie zaczynamy rozumieć własny wewnętrzny język, tym mniej automatycznie zakładamy, że cały świat mówi nim razem z nami.
I być może właśnie wtedy zaczynamy naprawdę słuchać.
Nie tylko słów.
Człowieka, który znajduje się za nimi. 🤍
A jakie słowo w Twoim życiu okazało się kiedyś znaczyć dla drugiej osoby coś zupełnie innego niż dla Ciebie? Miłość? Bliskość? Bezpieczeństwo? Wolność? Stabilizacja? Jestem bardzo ciekawa Waszych przykładów — podzielcie się nimi w komentarzach.
🤍
Aneta Kaczorowska
Alchemia Przebudzenia | Alchemy of Awakening
Przestrzeń Głębokiej Transformacji
Tworzę przestrzeń, w której człowiek wraca do swojej prawdy.
—————-
#RozmowyOPrzebudzeniu #AlchemiaPrzebudzenia #Świadomość #Komunikacja #GłębokaTransformacja #Przebudzenie #transformacja #anetakaczorowska #zrozumienie #kundaliniactivation #energiażyciowa #wartości #warsztat5h #drogagłębokiejtransformacji




Komentarze