top of page

ROZMOWY O PRZEBUDZENIU #3 Dlaczego czasami reagujemy aż tak mocno?

2 wrz
4 minut(y) czytania

Czasami wydarza się coś pozornie niewielkiego.

Ktoś wypowiada jedno zdanie.

Nie odpisuje na wiadomość.

Krytykuje nas.

Nie zauważa.

Odrzuca.

Podważa nasze zdanie.

Patrzy w sposób, który odbieramy jako oceniający.

Ktoś żartuje…

a nas ten żart wcale nie śmieszy.

I nagle pojawia się emocja.

Silna.

Czasami zaskakująco silna.

Złość.

Żal.

Lęk.

Wstyd.

Poczucie winy.

Poczucie odrzucenia.

Bezsilność.

I możemy nawet sami siebie pytać:


„Dlaczego ja aż tak na to reaguję?”

Przecież to tylko jedno zdanie.

Jedna sytuacja.

Jedna osoba.

Jedna wiadomość.

A jednak coś w nas zostało dotknięte tak głęboko, jakby wydarzyło się coś znacznie większego.

I bardzo często…


wydarzyło się.

Tylko niekoniecznie dzisiaj.


Bo czasami dzisiejsza sytuacja jest jedynie kluczem, który otwiera drzwi do czegoś znacznie starszego.

Do emocji.

Do doświadczenia.

Do zapisanej reakcji.

Do miejsca w nas, które kiedyś zostało bardzo mocno dotknięte.

Wyobraź sobie małe dziecko.

Może ma sześć lat.

Może osiem.

Stoi przed klasą i ma coś powiedzieć.

Myli się.

Dzieci zaczynają się śmiać.

Dla dorosłego obserwatora to może być drobiazg.

Za chwilę będzie przerwa.

Dzieci pobiegną się bawić.

Jutro wydarzy się coś innego.


Ale dla tego dziecka w tamtej jednej chwili…

to może być cały jego świat.

Czuje na sobie spojrzenia.

Słyszy śmiech.

Czuje, jak jego ciało się napina.

Chciałoby zniknąć.

Schować się.

Przestać być widoczne.


I gdzieś bardzo głęboko może powstać:

„Kiedy jestem widoczna, jestem oceniana.”

„Lepiej się nie wychylać.”

„Nie jestem wystarczająco dobra.”

„Coś jest ze mną nie tak.”


Mijają lata.

Tamta sytuacja zostaje zapomniana.

Dziecko dorasta.

Kończy szkołę.

Buduje relacje.

Rozwija się zawodowo.

Ma trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat.

I pewnego dnia ma wyjść przed ludzi.

Powiedzieć, co naprawdę myśli.

Pokazać swoją pracę.

Zabrać głos.

Postawić granicę.

Zrobić coś inaczej niż wszyscy.

I nagle…

pojawia się ogromny lęk.

„Nie dam rady.”

„Co oni powiedzą?”

„A jeśli się ośmieszę?”

„A jeśli mnie skrytykują?”

Dorosły człowiek może być przekonany, że reaguje na to, co wydarza się właśnie teraz.

A tymczasem dzisiejsza sytuacja mogła dotknąć czegoś, co zostało zapisane bardzo dawno temu.


I oczywiście nie zawsze musi chodzić o jedno konkretne wydarzenie.

Czasami są ich dziesiątki.

Setki drobnych doświadczeń.

Jedno zdanie.

Spojrzenie.

Porównywanie z rodzeństwem.

Krytyka.

Brak zainteresowania.

Poczucie, że trzeba zasłużyć na uwagę.

Odrzucenie przez grupę.

Zawstydzenie.

Niespełnione oczekiwania.

Pierwsza miłość.

Pierwsze rozstanie.

Pierwsza zdrada.

Pierwsza sytuacja, w której bardzo komuś zaufaliśmy i zostaliśmy zranieni.

Warstwa po warstwie.

Każde doświadczenie może zostawić emocję, przekonanie, sposób reagowania.

A później przychodzi dorosłe życie…

i naciska dokładnie to miejsce.


Dlatego czasami człowiek mówi:

„Ja jestem po prostu zazdrosna.”

Ale co znajduje się pod zazdrością?

Może lęk przed utratą?

A pod nim?

Może doświadczenie odrzucenia?

A jeszcze głębiej?


Może przekonanie:

„Nie jestem wystarczająca, żeby ktoś naprawdę mnie wybrał.”

Ktoś inny mówi:

„Ja po prostu szybko się złoszczę.”

Ale co jest pod złością?

Może żal.

Może bezsilność.

Może poczucie krzywdy.

Może przez wiele lat nikt nie słuchał jego granic i dopiero złość pozwalała mu poczuć własną siłę.


Jeszcze ktoś mówi:

„Nie potrzebuję ludzi. Sama sobie poradzę.”

I być może rzeczywiście jest bardzo samodzielny.

Ale czasami pod ogromną samodzielnością może znajdować się zupełnie inna historia:

„Kiedy potrzebowałam kogoś najbardziej, nikogo przy mnie nie było.”

Więc nauczyłam się nie potrzebować.

Nie prosić.

Nie oczekiwać.

Nie pokazywać słabości.

Bo wtedy przynajmniej nikt mnie nie zawiedzie.

I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby nie zatrzymywać się wyłącznie na tym, co widzimy na powierzchni.


To jest również coś, co bardzo wyraźnie obserwuję podczas „Drogi Głębokiej Transformacji” - warsztatu 5H.

Pierwsze procesy mogą dotykać tego, co jest najbardziej dostępne.

Tego, co wydarzyło się ostatnio.

Relacji.

Złości.

Napięcia.

Lęku.

Żalu.

Ale wraz z regularną pracą zaczynamy schodzić coraz głębiej.

I nagle spod jednej warstwy pokazuje się następna.

A spod niej kolejna.

I jeszcze kolejna.


Czasami ktoś przychodzi z przekonaniem, że jego problemem jest złość…

a głęboko pod nią odnajduje ogromny żal.

Ktoś pracuje z lękiem…

a później dotyka poczucia bezsilności.

Ktoś przychodzi z trudnością w relacji…

a proces prowadzi go do doświadczenia odrzucenia sprzed wielu lat.

Ktoś przez całe życie walczy o akceptację innych…

a głęboko pod tym znajduje własny brak akceptacji siebie.


I wtedy zaczynamy rozumieć, dlaczego głęboka transformacja nie jest jednym wydarzeniem.

Jest procesem.

Bo często dopiero kiedy jedna warstwa zostanie uwolniona, jesteśmy gotowi spotkać się z następną.

Coraz głębiej.

Do miejsc, do których wcześniej nie mieliśmy dostępu.

Do uczuć, których nie pozwalaliśmy sobie czuć.

Do emocji przykrytych innymi emocjami.

Do zapisów, które wpływały na nasze życie, chociaż świadomie już o nich nie pamiętaliśmy.


I właśnie tutaj zaczyna wydarzać się coś niezwykle ważnego.

Bo kiedy uwalniamy kolejne warstwy, zmienia się nie tylko to, jak się czujemy.

Zmienia się sposób, w jaki reagujemy.


Ktoś, kto kiedyś uruchamiał w nas ogromną złość, przestaje mieć nad nami tę samą moc.

Sytuacja, która kiedyś natychmiast wywoływała lęk, zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Krytyka, która kiedyś bolała przez kilka dni, staje się czyjąś opinią.

Odrzucenie nadal może być trudne…

ale nie uruchamia już przekonania:

„Nie jestem wystarczająco dobra.”

Bo coraz mniej reagujemy na dzisiejsze życie poprzez wczorajsze rany.


I być może właśnie dlatego po pewnym czasie regularnej pracy ludzie zaczynają zauważać:

„Coś się zmieniło.”

Nie zawsze potrafią od razu powiedzieć co.

Po prostu pewne rzeczy przestają boleć tak samo.

Pewni ludzie przestają uruchamiać te same reakcje.

Niektóre sytuacje tracą swoją moc.

Jest więcej przestrzeni.

Więcej spokoju.

Więcej świadomości.

I coraz częściej zamiast automatycznej reakcji pojawia się wybór.


Dlatego kiedy następnym razem poczujesz emocję znacznie silniejszą niż sytuacja, która ją wywołała…

możesz na chwilę zatrzymać się przy sobie.

Nie tylko przy tym:

„Co właśnie się wydarzyło?”

Ale również:

„Czego to we mnie dotknęło?”


Bo czasami odpowiedź znajduje się znacznie głębiej, niż nam się wydaje.

A pod tym, co dzisiaj nazywamy złością, zazdrością, lękiem, potrzebą kontroli czy wycofaniem…

może czekać historia, która od wielu lat chce zostać zobaczona.

Warstwa po warstwie.

Coraz głębiej.


Aż pewnego dnia wydarza się podobna sytuacja…

i odkrywamy, że już nie dotyka tego samego miejsca.

Nie dlatego, że nauczyliśmy się lepiej udawać spokój.

Dlatego, że wewnątrz naprawdę jest już inaczej. 

🤍

Dlaczego reagujemy AŻ TAK MOCNO?


Czy zdarzyło Ci się kiedyś odkryć, że Twoja reakcja wcale nie dotyczyła wyłącznie tego, co wydarzyło się dzisiaj? Że ktoś jednym zdaniem albo zachowaniem dotknął historii znacznie starszej? Co wtedy odkryłaś o sobie?


🤍


Aneta Kaczorowska

Alchemia Przebudzenia | Alchemy of Awakening

Przestrzeń Głębokiej Transformacji


„Tworzę przestrzeń, w której człowiek wraca do swojej prawdy.”


—————-



Komentarze


bottom of page