top of page

“GŁOSY UCZESTNIKÓW” historia Amal

6 wrz
5 minut(y) czytania

„Po tej sesji czuję się bardziej obecna, bardziej świadoma siebie i przede wszystkim ponownie połączona ze sobą.”


Są takie wiadomości po warsztatach, które czytam kilka razy.


Nie dlatego, że mówią, że „było pięknie”.


Ale dlatego, że pokazują całą drogę człowieka.


To, z czym przyszedł.

Co działo się przed.

Co wydarzyło się w procesie.

Co pojawiło się w ciele, emocjach i świadomości.

I przede wszystkim — z czym wrócił do swojego życia.


Taką wiadomość dostałam od Amal po naszym 5-godzinnym warsztacie w Krakowie.


I chcę podzielić się z Wami jej historią szerzej, bo czuję, że jest w niej coś znacznie więcej niż opis jednego pięknego doświadczenia.



Amal napisała:


„Przed sesją Kundalini miałam za sobą bardzo trudny tydzień. Byłam bardzo zmęczona, zagubiona i miałam poczucie, że zupełnie straciłam kontakt sama ze sobą. Był to czas po moim pierwszym wyjeździe służbowym, a później czekało mnie jeszcze sześć miesięcy poza domem. Zastanawiałam się, czy to właśnie podróż, zmiana miejsc i związane z nimi doświadczenia mogły mieć wpływ na moje samopoczucie.


Po powrocie czułam się, jakbym działała na autopilocie. Nie miałam energii ani na sprzątanie, ani na codzienne rzeczy, ani na robienie czegokolwiek dla siebie. Najchętniej leżałam w łóżku.


Miałam poczucie, że nie jestem w pełni połączona ze swoimi emocjami, uczuciami i potrzebami. Czułam się tak, jakbym była prowadzona przez coś z zewnątrz i nie miała pełnej kontroli nad tym, co robię, czego chcę i jak reaguję.”


I właśnie z tego miejsca Amal podejmowała decyzję o ponownym wejściu w proces.


Nie bez obaw.


Bo miała już za sobą inne doświadczenie pracy z energią.


„To właśnie wtedy Aneta wsparła mnie w podjęciu decyzji o kolejnej sesji Kundalini. Miałam pewne obawy, ponieważ wcześniej miałam doświadczenie z inną osobą, po którym czułam się niekomfortowo i miałam wrażenie, że proces nie został odpowiednio zakończony.


Na szczęście Aneta bardzo mnie uspokoiła. Pomogła mi poczuć, że jestem zaopiekowana, bezpieczna i że mogę zaufać temu doświadczeniu.”


Zatrzymuję się przy tych słowach.


Bo dla mnie poczucie bezpieczeństwa człowieka w pracy z energią nie jest dodatkiem do procesu.


Jest jego fundamentem.


Podczas warsztatu ponownie pojawił się lęk.


Ale tym razem Amal doświadczała go już inaczej.


„Podczas sesji ponownie pojawiło się we mnie uczucie strachu, ale tym razem potrafiłam je obserwować z zupełnie innego miejsca.


Czułam, że ten lęk nie definiuje mnie i że jestem w sobie, w swoim centrum.


Miałam poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że to ja decyduję o sobie, o swoich reakcjach i o tym, na co daję sobie przestrzeń.”


„Jestem w sobie, w swoim centrum.”


Jak wiele może zmienić się właśnie w tym miejscu…


Nie wtedy, kiedy przestajemy czuć.


Ale kiedy możemy spotkać nawet własny lęk i jednocześnie nie stracić siebie.


A później rozpoczęła się niezwykle symboliczna wewnętrzna podróż Amal.


Oddaję ją niemal w całości jej słowami, bo nie chcę odbierać jej doświadczeniu jego piękna:


„Sama sesja była dla mnie niezwykle pięknym i głębokim doświadczeniem. Miałam bardzo wyraźne, symboliczne wizje.


Widziałam siebie stojącą na klifie, a fale oceanu zbliżały się do mnie, jakby mnie oczyszczały.


Pojawiła się grupa kobiet, które kierowały swoją energię w stronę moich stóp, całego ciała, kręgosłupa, głowy i ramion. Czułam, jak unoszę się ku górze, a otacza mnie ciemnoniebieska energia.


Następnie kobiety przemieniły się w pole węży i otuliły mnie niebieską szatą.


Potem wróciłam na ziemię, a korzenie drzew i ziemia zaczęły łączyć się ze mną poprzez zieloną energię, dając mi poczucie uziemienia i uzdrowienia.


Miałam wrażenie, że schodzę głęboko do wnętrza ziemi, jak do bezpiecznego łona, w którym mogę odpocząć i poczuć swoje połączenie z samą sobą.


Później zostałam ponownie uniesiona ku górze. Czułam ciepło słońca na sercu i światło księżyca, które otulało moją energię.


Miałam poczucie, że jestem jednocześnie oczyszczana przez wodę, uziemiana przez ziemię, ogrzewana przez słońce i budzona przez księżyc.”


🌊 Woda.


🌿 Ziemia.


☀️ Słońce.


🌙 Księżyc.


🐍 Wąż.


Kobieca energia.


Korzenie.


Serce.


Oczyszczenie i uziemienie.


A później wydarzył się moment, który poruszył mnie chyba najbardziej.


Amal usłyszała własny wewnętrzny głos:


„To ja będę prowadzić tę podróż i pokazywać Ci kierunek. Pozwól mi to zrobić.”



I dalej napisała:


„To było dla mnie niezwykle mocne. Poczułam, że nie muszę wszystkiego kontrolować swoim ego. Mogę zaufać sobie, swojej intuicji i temu, co naprawdę czuję.


Całe doświadczenie zakończyło się melodią, która często do mnie wraca, oraz czterema pięknymi imionami, które pojawiły się w mojej świadomości.


Było to jedno z najpiękniejszych i najbardziej poruszających doświadczeń medytacyjnych, jakie kiedykolwiek miałam.”


Kiedy przeczytałam słowa:


„To ja będę prowadzić tę podróż…”


pomyślałam, że właśnie w nich zawiera się ogromna część tego procesu.


Bo głęboka praca z energią nie powinna prowadzić człowieka do oddania swojej mocy komuś na zewnątrz.


Nie chodzi o to, żeby ktoś „zrobił coś” z Twoją energią.


Nie chodzi o to, żebyś przestała siebie słyszeć i zaczęła podążać za tym, co mówi Ci ktoś inny.


Dla mnie świadoma praca z energią jest drogą do siebie.


Do miejsca, w którym coraz wyraźniej czujesz własne ciało.


Rozpoznajesz swoje emocje.


Słyszysz swoją intuicję.


Czujesz swoje granice.


Rozpoznajesz swoje potrzeby.


I odzyskujesz kontakt z własnym wewnętrznym prowadzeniem.


Dlatego tak ogromne znaczenie ma dla mnie nie tylko to, co wydarza się podczas samego procesu, ale również przestrzeń, w jakiej człowiek przez niego przechodzi.


Uważność.


Bezpieczeństwo.


Obecność.


Indywidualne podejście.


Prowadzenie.


A później również domknięcie i integracja tego, co się wydarzyło.


Bo otworzyć proces to jedno.


Ważne jest również, jak człowiek z niego wychodzi.


Czy wraca bardziej do siebie?


Czy czuje swoje ciało?


Czy odzyskuje kontakt ze swoimi emocjami?


Czy czuje własne granice?


Czy jest bardziej obecny?


Czy czuje swoją sprawczość?


Czy potrafi usłyszeć siebie?


Dlatego tak ważne było dla mnie to, co Amal napisała o czasie po warsztacie:


„Po sesji poczułam ogromną zmianę.


Przede wszystkim poczułam, że znowu jestem w pełni w sobie.


Mam większy kontakt ze swoim ciałem, emocjami i uczuciami. Zaczęłam zauważać nawet bardzo subtelne odczucia i miałam poczucie połączenia ze sobą na poziomie, którego wcześniej mi brakowało.


Jestem bardzo wdzięczna Anecie za to, że po raz kolejny pomogła mi wejść w ten proces z poczuciem bezpieczeństwa i zaufania.


Jej obecność i wsparcie pozwoliły mi przejść przez to doświadczenie spokojniej i otworzyć się na to, co się pojawiło.”


I ostatnie słowa Amal…


Chyba nie potrzebują już żadnego mojego komentarza:


„Po tej sesji czuję się bardziej obecna, bardziej świadoma siebie i przede wszystkim ponownie połączona ze sobą.


To doświadczenie przypomniało mi, że odpowiedzi i kierunek, których szukam, są również we mnie.


Dziękuję Anecie za to, że pomogła mi do tego miejsca wrócić.”


Amal… dziękuję Ci. 💚


Za zaufanie.


Za odwagę ponownego wejścia w proces mimo wcześniejszych obaw.


Za Twoją otwartość.


I za to, że tak szczegółowo opisałaś nie tylko to, czego doświadczyłaś podczas warsztatu, ale również kim byłaś przed wejściem w ten proces i co poczułaś, kiedy z niego wyszłaś.


Bo właśnie to jest dla mnie niezwykle ważne.


Nie spektakularność doświadczenia.


Nie ilość wizji.


Nie intensywność reakcji.


Tylko człowiek.


I to, czy poprzez tę pracę staje się bardziej obecny, bardziej świadomy, bardziej połączony ze sobą.


Czy wraca do swojej prawdy.


Do swojego ciała.


Do swojej intuicji.


Do swojej wewnętrznej mocy.


Nie tworzę tej przestrzeni po to, żeby prowadzić człowieka za niego.


Tworzę ją po to, aby mógł usłyszeć własny głos.


I pewnego dnia powiedzieć sobie:


„To ja będę prowadzić tę podróż.” 🪷


🤍


Alchemia Przebudzenia | Alchemy of Awakening


Aneta Kaczorowska

Przestrzeń Głębokiej Transformacji


————-




Komentarze


bottom of page